Zapisane na świeżo, z oznakami przeżycia kulturowego szoku, bez dystansu i racjonalizacji – tym cenniejsze chyba (ale i skażone ortograficzną pomyłką)
19.07.2007
Rozmowy odbyte w domu – moim domu w Lusace w Zambii. Dziś miałam całkiem interesującą rozmowę z Sarą (39 lat, matka 3ki dzieci, wdowa) i jej matką Florence na temat roli kobiety w rodzinie i społeczeństwie. W skrócie: od kobiet „naturalnie” wymaga się więcej i wydaje się to mało odkrywcze jeśli chodzi o sferę domową, natomiast ciekawie prezentuje się ten problem w odniesieniu do ich seksualności.
Zanim jednak rozwinę ten wątek bardzo chcę bardzo mocno podkreślić, że opowiedziane historie nie dotyczą każdej zambijskiej, a tym bardziej afrykańskiej rodziny. Rodzina w której żyłam podczas 3 miesięcznego pobytu w Zambii (my host familly) należała do przedstawicieli bardziej konserwatywnej czesci społeczeństwa. A przynajmniej Florence – matka i ‘głowa rodziny’ (African mama), która była bardzo zaangażowaną katoliczką. Przez około 1,5 miesiąca żyłam we przeświadczeniu, że tak jak w ‘moim domu’ tak dzieje się i w innych. Szczęśliwie udało mi się zetknąć z różnymi ludźmi i wiem na pewno, że także zambijskie rodziny podlegają modernizacji… zasadniczo w stolicy, Lusace – trudno jest generlizowac na temat układu płciowego ról w rodzinie. No ok., generalizować można, ale zawsze pamiętając, że także w Zambii wiele rodzin odchodzi od schematów dostarczonych przez tradycje, wzorce zaczerpnięte z DVD trafiają na podatny grunt także tu, w Zambii. Nie wiem czy to dobrze czy źle, albo raczej nie chcę tu wartościować. Pragnę jednak zaznaczyć, ż wiele zachodnich opracowań (w tym naukowych) – bardzo spłaszcza problem, używając wielkich kwantyfikatorów i niechętnie przedtsawiając wyjątki od reguły.

fot. Tomas Borkor
Często rozmawiałyśmy z Florence, czemu jej synowie którzy byli z nami w domu tak niewiele pomagają w domu… Charles (22l) szukał pracy a Lee (28l) próbował rozkręcić jakiś biznes (NGO które prowadzic będzie siłownie i fitness dla zakażonych HIV, najlepiej w Botswanie bo maja duzo kasy… najpierw jednak musi pożyczyć kasę od nas ;p). Od rana chłopaki oglądali DVD (o tak mieliśmy DVD player i namiętnie poglądaliśmy wszelkie kinowe nowości świeżutko przywiezione z Chin. Swoją drogą zapoznałam się z serialem Prison Break i objrzeliśmy dwa sezony w 48 godzinnym maratonie).
Zasadniczo Florence i jej córka Sara narzekały, że mężczyźni mało robią w domu.. prawie nigdy nie zmywają po sobie, nie gotują, nie zamiatają (ulubione chyba zajęcie Afrykanek robią to do 4razy/24h). NO tak narzekanie, pytam o przyczynę :„Florence no ale jak to możliwe, że wy kobiety i dziewczynki robią tak wiele, wstajecie 4h przed chłopakami a oni się do pracy nic a nic nie garną? A kto w ogole podejmuje decyzje w domu?”
„To tradycja, zaczęło się od polowań i opieką nad dziećmi…” – słyszę, a ponadto „wiesz jak jest w Bibli napisane – kobieta była druga, ma być pomocnikiem dla mężczyzny, więc to jest nasza rola. Nawet jeśli nie jest to do końca fair to trzeba się z tym pogodzić, bo to wynika z naszej kobiecej natury… jest to normalne,..Tak to mężczyźni podejmują ważne decyzje w domu, to oni są głową rodziny, ale jak my kobiety chcemy coś osiągnąć to tez mamy swoje sposoby… za to kobieta podejmuje wszystkie decyzje dotyczące domu, kuchni, To my wiemy co trzeba kupić i ile ugotować żeby dla wszystkich starczyło, no i nawet na wypadek gdyby pojawił się gość. To jest nasz obowiązek, żeby zajmować się domem i dziećmi. Mężczyzna powinien przynosic pieniądze.”
A czy normalne jest także płacenie za narzeczona?- pytam (w gwoli wyjaśnienia, wszyscy Zambijczycy który spotkałam, szczerze się dziwili gdy mówiłam, że w Europie młodzież może sfinalizować swój związek bez specjalnych opłat. W Zambii i gen, Pd Afryce, za narzeczona trzeba płacić (labola payment)). Opłaty różnią się w zależności od statusu kobiety.. jeśli jest młoda i wykształcona płaci się więcej ( i o dziwo kobieta w ciąży jest cenniejsza). Płaci się w krajowej walucie plus w krowach (lub równowartości bydla). A propos ja zostałam wyceniona raz na 1mln Kwacha (ok. 200 euro) i 3 krowy, nieźle co?

fot. Tomas Bokor
Kiedyś sama zaplata miała charakter symboliczny, niestety wraz z zubożeniem społeczeństwa, płacenie za narzeczoną stało się dość istotnym składnikiem codziennej rzeczywistości i mogą znacząco wpłynąć na poprawę stanu zamożności rodziny…przy czym ceny bywają często zawrotne, i skutecznie znichćeja młodych kawalerów..
Cenny panien są negocjowane. Zwykle zakochany wysyła przyjaciela lub krewnego aby w jego imieniu ro0zpoczął negocjacje z rodziną swej wybranki. Czasami musi płacić już za to, żeby w ogóle zechcieli go przyjąc na rozmowę (swoiste kupowanie talk time)!
Kobiety, dziewczyny nie widzą nic złego w tym, ze tradycja nakazuje ,a rodzina oczekuje na uiszczenie opłaty. Podobnie myślą zamożni kawalerowie, będą oni mogli bowiem „zgarnąc najlepsze towary” na matrymonialnej giełdzie. Ubodzy młodzieńcy, którzy stanowią niechlubna większość, chętnie pożegnaliby się z tym obyczajem (który ciągnie za sobą także Mateweto, kitchen party i inne) Podczas warsztatów które prowadziłam w Lusace chłopcy powiedzieli mi, ze jest sposób żeby ominąć tę niewygodną tradycje – należy zapłodnić ukochaną!!
Mało kto pojmuje tego typu zapłatę jako zakup, raczej mówi się tu o wyrażeniu wdzięczności rodzinie przyszłej małżonki, ze wychowała ona córkę na dobrą gospodynię a ponadto/lub nie wyposażyła młódke w wykształcenie czy inne..
Czemu zatem organizacje kobiece tak sprzeciwiają się tej praktyce? Nie tylko dlatego, ze utrwala ona dysproporcje w społeczeństwie (niższe sfery vs nizsze), przede wszystkim dlatego, ze podtrzymuje nie asymetrie władzy – „ja mam kasę – wykupuję cię, należysz do mnie, więc teraz pracuj u mnie”! Oznacza to także „sprzedawanie” nawet młodych dziewcząt tam, gzdie rodzina jest biedna i potrzebuje pieniędzy ( co w kraju gdzie niektórzy wierzą że seks z dziewica lub dzieckiem leczy z HIV może być zgubne).
Luźne zapiski, powinny być kontynuowane..
nj
Autorka w 2007 roku partycypowała w Programie GLEN odbywając m.in staż w organizacji Breakthrough Sport Academy w Zambii. Największym doświadczeniem okazało się jednak życie rodzinne. Przez ponad trzy miesiące mieszkała z dziesieciososobową zambijską rodziną, dzieląc ich radosci i troski oraz zadając europocentyczne pytania.